5 grudnia w Toruniu słuchacze z Polski i zagranicy będą świętowali wspólnie 18. urodziny stacji. Będą koncerty, msza, kiermasz wydawnictw, wystąpienia zaproszonych polityków. W zeszłym roku na imprezę zjechało niemal 10 tys. osób. Pielgrzymi mogą składać dary ołtarza oraz "róże dla Maryi", czyli koperty z ofiarami na funkcjonowanie rozgłośni i inne przedsięwzięcia o.Rydzyka.
Kilka tygodni temu Rydzyk nawoływał o wsparcie , bo mu się pod nogami pali w związku z nie zapłaconym podatkiem. Radiomaryjni się wystraszyli, że jedynie polska radiostacja, broniąca polskości upadnie i na apel hochsztaplera już zareagowali.
"Janina z Koła Przyjaciół Radia Maryja w Węgrowie: - Dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na apel ojca dyrektora i podwoili swoją miesięczną składkę. Są wśród nich osoby świeckie, kapłani, siostry. Dziękuję tym, którzy pomagają okazjonalnie i bardzo ich proszę, żeby wsłuchali się z miłością w głos ojca dyrektora. Zbliża się pielgrzymka na 18. urodziny [Radia Maryja - red.]. Zabiorę każdy ofiarowany grosz. |
Słuchaczka z parafii Chrystusa Króla we Wrocławiu: - Rozdam koperty w autokarze i złożymy dar serca w darach ołtarza, bo na urodziny jedzie się z prezentem.
Krystyna z Zielonki k. Warszawy: - Poszliśmy do księdza proboszcza, poprosiliśmy żeby raz w miesiącu w niedzielę zbierać pod kościołem do puszek. Odtąd w każdą niedzielę po trzy osoby pod kościołem zbierają i wysyłamy. I to już jest ponad dziesięć lat. Może ktoś inny jeszcze skorzysta z tej rady!
Irena z Koszalina: - Chciałam zachęcić wszystkich prowadzących Koła Przyjaciół Radia Maryja w Polsce do zorganizowania zbiórki dla Radia Maryja, tak jak to było w Koszalinie. Bo kół jest kilka w każdej miejscowości, a kościołów dużo i w każdym kościele są słuchacze. W związku z tym poszliśmy do biur parafialnych wszystkich kościołów w Koszalinie, mieliśmy koperty, w każdej po 50 przekazów. Prosiliśmy proboszczów, aby umożliwili nam ogłoszenie, żeby słuchacze mogli się zgłosić i złożyć ofiarę. Proboszczowie są bardzo przychylni i wręcz mówią, że trzeba pomóc. W naszym kościele w ciągu niedzieli aż 60 osób się zgłosiło!"
To są zarejestrowane rozmowy telefoniczne do Radyja. Komentować tego nie trzeba, samo się komentuje. Idiotów i głupców w RP nigdy nie brakowało i nigdy brakować nie będzie. Jest takie powiedzenie " okazja czyni złodzieja" i jak widać Rydzyk wpisuje się w nie co do joty. Nie tylko nie żal mi tych kretynów, ale uważam, że będąc na fali, Rydzyk powinien tych oszołomów ogolić z wszystkiego łącznie z mieszkaniami i kontami bankowymi o ile takowe posiadają i puścić ich gaciach w pole. A samemu uciec do swojego przyjaciela szmalcownika Kobylańskiego i wieść tam dostatnie życie wśród hurysek.
Okazuje się , że nie tylko moherowe oszołomy pozbawione są mózgu. Oto urzędnicy skarbówki , zapewne na polecenie Jaracza czy innego Gdańskiego Pisowca , wypłacili kurii gdańskiej 14 milionów polskich złotych za VAT , którego Stella Maris nigdy tak naprawdę nie zapłaciło.
W marcu 2007 r. gdańska skarbówka przelała na konto kurii 14 mln zł. Uznała, że kurii należy się zwrot podatku VAT (połowę tej kwoty stanowiły odsetki) za transakcje przeprowadzone przez kościelne wydawnictwo Stella Maris w latach 1999-2002. O zwrot VAT formalnie wystąpił ówczesny arcybiskup Tadeusz Gocłowski.
Tymczasem - jak ustaliła prokuratura - transakcje wydawnictwa były fikcyjne. Chodziło o wyprowadzanie za pośrednictwem Stella Maris pieniędzy z prywatnych spółek pod pozorem usług konsultingowych.
Co ciekawe sporny VAT zwrócono Kościołowi w czasie, gdy o oszustwach z udziałem pracowników wydawnictwa było już głośno, a prokuratura miała zgromadzone mocne dowody. Ale co najdziwniejsze, miliony przelano na konto kurii, choć sprawa była już przedawniona oraz nie istniała podstawa prawna do wypłacenia odsetek.
Widać gołym okiem, że święto jebliwy PiS maczał w tym swoje brudne paluchy. Być może nakazując pod groźbą urzędnikom wykonanie tego zadania.
W marcu br.Ministerstwo Finansów wszczęło wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Jego efektem jest właśnie pozew zmierzający do odzyskania pieniędzy przez państwo. Zawiadomiono także prokuraturę, która wyjaśnia, czy doszło do popełnienia przestępstwa przez urzędników skarbowych.
Czarni tak łatwo zagrabionej kasy nie zwrócą, znając realia RP proces będzie toczył się latami, aż w końcu się rozmyje i państwo odzyska gówno a nie wyłudzone pieniądze, które i tak klechy już roztrwoniły na swoje potrzeby.
A tak apropos to, przed Sądem Okręgowym w Gdańsku od ponad roku toczy się proces w sprawie afery Stella Maris. Na ławie oskarżonych siedzi kilka osób, m.in. 61-letni ksiądz, który były szefem wydawnictwa i prawą ręką arcybiskupa Gocłowskiego, oraz właściciele firm konsultingowych. Grozi im 10 lat więzienia za udział w przywłaszczeniu mienia ok. 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł oraz za pranie pieniędzy i uszczuplenia podatkowe na szkodę skarbu państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych. Przestępstwa polegały na tym, że firmy konsultingowe zawierały ze spółkami kontrakty na doradztwo, których wykonanie powierzały Stella Maris. Usługi były fikcyjne, nigdy nie zostały zrealizowane.
I oto mamy kolejny obraz wspaniałego, świętego, powszechnego , miłosiernego kościoła rzymskokatolickiego w RP. Miodzio to mało powiedziane.
Klechy tak naprawdę to powinny pójść śladem swojego guru JP II i biczować się za swoje grzechy. Jak podaje " La Stampa", papa Wojtyłą, idąc śladami swoich współbraci z Opus Dei regularnie się biczował . Są na to świadkowie . Widać miał za co, chociażby za panią Irenę Kinaszewską , z którą najpierw tworzył rodzinę , a potem porzucił dla biznesu.